Posts Tagged ‘pogoda’

Wiosna…

piątek, Kwiecień 8th, 2011

Mamy w końcu w pewnym sensie wiosnę, co to znaczy. Pierwsza rzecz, udało mi się zrobić rundkę do Warszawy na rowerze ( to samo w sobie już świadczy chyba o końcu zimy), kolejna rzecz pogoda jest powalona, rano chłodno, od tak 9 ciepło do gorąco, oczywiście w słońcu, całość dopełniamy losowym deszczem i wichurami przy których ciężko się poruszać chodząc o jeździe nie wspominając. Zobaczymy zatem jak będzie w kwietniu…


Roku Nowego Szczęśliwego

niedziela, Styczeń 2nd, 2011

Czyli mamy już drugi dzień i stwierdzam, ze z jednym jest bardzo podobny do poprzedniego. Czas płynie tak samo szybko, bo nim się nie zorientujemy już jest drugi dzień, a potem znowu będzie 31 grudnia i…. Może jednak nie aż tak szybko, nowy rok, zmiany,  nowe plany, nowe cele, część starych przesuniętych po prostu w harmonogramie. Cóż zostaje mi życzyć wszystkim szczęścia i do następnego momentu w czasie gdy znajdę chwilę żeby coś napisać.

PS

Żeby był tag o pogodzie, pogoda jest średnia, gołoledź na chodnikach i błoto śniegowe… 😛


Słońce, burza, „Xenocide”…

środa, Sierpień 18th, 2010

Odpowiedni chyba opis ostatnich kilku tygodni, ale możemy na razie skupię się na tych kilku dniach od mojego powrotu. Zbliża się bowiem nieubłaganie wrzesień czyli ratuj się kto może i uczelnia wita, oczywiście trzeba się zając bardzo poważnym powtórzeniem materiału, co zresztą jakoś udaje mi się robić. Nie jest to niestety tak łatwe jak by się chciało, do tego pogoda oczywiście nie może być jakaś normalna, rano zaczynamy od upału ponad 30 stopni, przez cały dzień gorąc a wieczorem ostra burza i tak przez ostatnie kilka dni, dzisiaj gdyby nie to że planowałem sobie zrobić przejazd rowerem do Warszawy, ale raczej przy deszczu i kałużach nie będzie to najprzyjemniejsza przejażdżka więc pewnie ją sobie odpuszczę na rzecz alternatywnego transportu.

Zwłaszcza że na czas podróży mam co czytać, aktualnie przypominam sobie „Xenocide”( o której zresztą napiszę kilka słów jak tylko znajdę chwilę czasu)  Orson Scott Carda, czyli ciąg dalsza historii która rozpoczęła się od „Ender’s Game” , historią wojny a raczej jej finału z piewszą spotkaną przez ludzi inteligentną rasą. Więcej jednak w tym wpisie zdradzać nie będę.

Zresztą tak się składa że Orson Scott Card będzie gościł w Paradox Cafe w najbliższy poniedziałek na promocji swojej książki, co jest oczywiście obowiązkową pozycją na liście „Need to be there” dla czytelników.

Teraz zaś już czas zająć się pozostałymi rzeczami, czyli statystyka czeka.


Zbieracz burzy, czyli polowanie…

poniedziałek, Maj 31st, 2010

Dokładnie to drugie podejście do polowania na pioruny, pierwsze mi nie wyszło jak należy, zwierzyna uciekła. Na szczęście drugie zaowocowało już drobnym sukcesem, choć do też nie byłem pewny czy się wyrobię na czas. Tymczasem  zapraszam do mojej galerii.


woda płynie…

poniedziałek, Maj 24th, 2010

Czyli wysoki stan rzek i deszcze ciąg dalszy, spacer w okolicach Narwi z którego zresztą postaram się wrzucić w ciągu kilku dni zdjęcia i powrót z Warszawy w okolicach wału Wiślanego naprawdę sprawił że zobaczyłem jaka to jest siła i jak daleko sięga, tereny są pozalewane w promieniu kilku kilometrów od samego koryta, naprawdę dawno nie widziałem aż takiej wody, poza tym jeśli o wodzie mowa to ciągle pada więc nie wiadomo czy to już na pewno koniec tak ostatecznie czy ta woda jeszcze zrobi wielki return.


praca, nauka, praca, nauka

czwartek, Maj 6th, 2010

I tak w kółko tylko chęci jakoś brak, z jednej strony zła pogoda, nie zachęca do robienia czegoś innego(np jazdy rowerem), ale z drugiej strony działa negatywnie na samopoczucie, więc jeszcze mniej się chcę robić to co trzeba(jak np skończyć pisać pracę i douczyć się do egzaminów), trzeba skończyć projekty na uczelnie, zakończyć sprawy organizacyjne stowarzyszenia, niestety to wszystko w sumie oznacza to że przez najbliższe dwa tygodnie odpadam praktycznie z LARPowego życia, zwłaszcza ze na drugiej uczelni mam zajęcia na których niestety muszę tym razem być. Czego dość żałuję bo w Paradoxie, całkiem fajny LARP wampirzy się szykuję ,ale cóż, najwyżej następnym razem. A teraz muszę jakoś przypomnieć sobie hasło do wyników z kolokwium ze statystyki bo wypadało by wiedzieć jakie błędy porobiłem tym razem 😛


Powrót z Warszawy i kilka litrów wody

sobota, Maj 1st, 2010

Czyli jak się sprawdza pogodę i wyjeżdża się na styk, to dobrze było by ją sprawdzić dla całej drogi która jest przed nami, a nie tylko początku. Jak zaczynałem podróż z Warszawy do Nowego Dworu, po 9 rano, i sprawdziłem pogodę to wszytko wskazywało że padać  poważniej będzie dopiero po 14, a wcześniej tylko kilka kropli, takie były założenia podróży, potem przejdźmy do praktyki, faktycznie prawie do granic Warszawy, oprócz kilku kropelek nic na mnie nie spadło, ale czym dalej tym gorzej, kilka kropelek zaprosiło swoich kolegów, a te swoich, i po chwili była całkiem spora impreza z tysiącami gości. Oczywiście prędkość musiałem trochę zmniejszyć z powodu że na drodze zaczęły się pojawiać całkiem spore kałuże. I szybka i przyjemna podróż zamieniało się w płynięcie przez wodę. Dotarłem do Nowego Dworu, cały przemoczony, i ubabrany błotem, i po sprawdzeniu ponownie pogody okazało się że faktycznie w Nowym Dworze, deszcz miały być od rana a nie od południa. Drobny szczegół, po drodze zresztą mijałem całkiem spore ekipy rowerzystów dla których taki mało znaczący szczegół jak deszcz nie był powodem do odpuszczenia sobie treningu. Ja w każdym razie na jakiś dzień dam sobie wolne , przynajmniej do czasu aż wyschnie mój strój i buty :P, mapki wrzucać nie będę bo trasa ta sama co zawsze, a wynik naprawdę nie był jakiś genialny.


Dzień ładnej pogody czyli na rower i 80km na liczniku…

wtorek, Kwiecień 27th, 2010

Co prawda dzisiaj ładnej pogody już nie ma, bo wiadomo, deszcz, deszcz, deszcz, to jednak wczoraj dzień był całkiem przyjemny. Zwleczenie się z łóżka o 7 rano nie było żadnym problemem, a do tego przyjemne słońce aż prosiło się żeby zamiast jechać do warszawy pks-em, wskoczyć na rower. Co też zresztą zrobiłem. Co prawda na samym początku okazało się że nie wszystko jest takie piękne jak się wydaje, i wiatr dość poważnie udowadniał że też ma coś do powiedzenia, dlatego musiałem trochę zmienić wstępnie planowaną trasę z przejazdu wałem wiślanym do starej znanej czyli jedziemy przez Jabłonną. Co i tak nie należało do łatwych zadań i ciężko było się rozpędzić  powyżej 25km/h na dłuższy czas. O przejeździe samą warszawą nie wspominając, niestety remonty  i przebudowy, czyli prowizoryczny objazd dla pieszych w miejscu budowy mostu północnego, choć jak go skończą to będzie spore ułatwienie i skrócenie trasy, czy też remont nad kanałem Żerańśkim i tutaj zdecydowanie należy jechać drogą bo ścieżka piesza, cóż lepiej uważać żeby się na niej nie zabić. Dotarłem do Wola Parku w 2h, co nie jest jakimś genialnym wynikiem, ale nie jest aż tak strasznie tragiczny. Potem reszta dnia, czyli nauka do egzaminu który się zbliża dość szybko, czy też chwila na siłowni, ale dobra powrót do domu, bo po co pisać jakieś inne bzdury. Nie ma co się oszukiwać w czasie powrót, najpierw trochę krążenia po Żoliborzu i jego miłych i przyjemnych małych uliczkach, a potem na most i trasą jak wcześniej. Zmęczenie, co tu dużo mówić, kondycja jeszcze mi się w pełni nie zregenerowała, więc obawiałem się że do najszybszych to on należeć nie będzie, na szczęście tutaj wiatr który mnie tak rano wykończył działał na moją dużą korzyść i właściwie przez całą podróż jechałem w baksztagu(dla szczurów lądowych, wiatr w plecy pod kątem), więc mimo zmęczenia ma Modlińskiej to 30 kilka nie schodziło mi z licznika a reszta drogi 26 z kawałkiem, dopiero na ostatnim kilometrach gdy już naprawdę czułem swoje mięśnie nóg, spadłem do 21. Ale mimo wszystko trasę z Bemowa pokonałem w 1:45, co już jest całkiem ładnym wynikiem, łączny dystans około 80km (+/-1 ). Mam nadzieje że nie długo pogoda znowu dopisze bo przydał by się przejazd po Kampinosie :), ale to pewnie za kilka dni nie wcześniej. Tymczasem trzeba wracać do rzeczywistości i rzeczy do zrobienia. Na koniec jeszcze mapka z mojego przejazdu,  niebieski do, zielony powrót


Wiosna podobno, tylko gdzie?

czwartek, Kwiecień 22nd, 2010

Może i się czepiam ale pogoda która aktualnie jest mi zdecydowanie nie podpada. Dobra pewnie wplywa na to fakt ze muszę aktualnie albo siedzieć i zakuwać do egzaminów, albo pisać prace, bo wypada mieć co bronić jak już się będzie można:P, ale napradwe, czy -2 stopnie nad ranem, deszcz, wiatr i szaruga to jest napradwe wiosna, nawet w wolnej chwili na rower nie da sie wyskoczyć, i tak wiem w kazde warunki da sie jezdzic, ale gdy ma sie w mordewind, z przymusowym mycie i maseczką blotną to naprawdę tak jakos srednio sie chce. Dlatego skladam oficjalny protest, potrzeba porzadnej wiosny, żeby tych chwilach wolnego moc wypoczać a nie sie dołować.