Czas odreagować, czyli 40 km po Kampinosie
niedziela, Lipiec 11th, 2010A przynajmniej tyle mniej więcej tego będzie, całe dzisiejszy przejazd miał bliżej 75km, ale jazda po Warszawie, raczej nie należy do niezwykle interesujących ( przynajmniej zazwyczaj) więc nawet jej nie rejestrowałem. Zatem spotkałem się ze znajomym na Bemowie, oczywiście uzbrojeni w bidony, camelbak, oraz oczywiście chęć przejechania sobie spokojnie, trochę po lesie. Zaczęliśmy, od jazdy przy lotnisku w stronę Lasek , a niedługo potem dojechaliśmy już do granic Parku Kampinoskiego. Powiem tak jest gorąco jak gorąco jak w piekle (albo i bardziej bo tam jest klima od kiedy inżynier tam wylądował
), las jest suchy i piaszczysty, tutaj niestety odczułem ból ze względu na fakt posiadania miejskich opon, których bieżnik (a dokładnie to coś co podobno jest bieżnikiem) w ogóle nie nadaję się do jazdy po piasku, co ciekawe przy większym grubym piasku, dało się radę nawet spokojnie przebić to przy drobnym, i często płytszym nie byłem w stanie jechać. Robert tutaj miał przewagę bo jego terenowy rower przebijał się przez to bez większych problemów. Sam las jest bardzo suchy, więc nie zdziwił bym się gdyby za kilka dni został ogłoszony zakaz wstępu, ze względu na ryzyko pożaru. Nawet teraz spotkaliśmy kilka wozów strażackich, choć były one chyba tylko na patrolu. Ogólnie dużo osób na rowerach i pieszo. Strasznie gorąco i mam wrażanie że przez tą pogodę drogi są bardziej piaszczyste niż zwykle, a wiem bo rok temu też jeździłem. Trasę może nie zrobiliśmy nie wiadomo jak szybko, ale jechało się całkiem ok. Do domu dotoczyłem się około 17 (jakieś 3:30 h) tej przejażdżki, naprawdę zmęczony tym upałem (30 kilka stopni) i nawet ta woda co miałem ze sobą średnio pomagała, lepiej się jeździ gdy nie jest aż tak gorąco. Średnia kiepsko i widać nad kondycją będzie trzeba popracować bo trochę mi spadła. Zatem oto link do analizy szczegółowej trasy, oraz mapka poniżej:



